Życie snem

Premiera - 26 listopad 2007

Obsada

Reżyseria: Rafał Gąsowski
Scenografia: Jerzy Gurawski
Kostiumy: Eva Farkasova 
Muzyka: Piotr Nazaruk

Występują:Ewa Gajewska, Katarzyna Siergiej, Dariusz Matys, Karol Smaczny, Dariusz Zakrzewski, Rafał Gąsowski, Joanna Stelmaszuk

W spektaklu Rafała Gąsowskiego zaciera się cienka granica między jawą a snem, rzeczywistością a ułudą bo "przecież życie jest snem /tylko snem/ i ten kto żyje śpi/ i śni siebie pokąd nie prześni siebie". Mamy tutaj życie od snu niezależne, a jednocześnie życie biegnące według scenariusza onirycznych wizji.

Wielkim atutem spektaklu jest konceptualna przestrzeń teatralna zaprojektowana przez legendarnego Jerzego Gurawskiego. Całość dopełniają kostiumy Evy Farkasovej i muzyka Piotra Nazaruka twórców znanych z ostatnich znakomitych realizacji Teatru Wierszalin. 

Warsztaty Teatru Wierszalin

P W Ś C P S N
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30

Zarezerwuj bilet on-line - kliknij

Ewa Łupińska
"Życie snem" czy sen życiem?(ithink.pl)

 „Świat jest teatrem, aktorami ludzie (...)” „Jak wam się podoba?” W. Szekspir

Parafrazując słowa W. Szekspira, można powiedzieć, że jesteśmy aktorami w teatrze świata. Pisarz zwrócił uwagę na to, że sami kreujemy nasz los, tworzymy nasz byt, jesteśmy autorami spektaklu naszego życia. Można rzec – mistrzami. Mistrzami, ponieważ tworzymy coś wyjątkowego, jedynego w swoim rodzaju, odrębnego i zarazem zjednoczonego, połączonego w imię jedności, poczucia przynależności, wspólnoty.

Sztuka „Życie snem” (w reżyserii Rafała Gąsowskiego) wystawiana na deskach teatru Wierszalin w Supraślu podejmuje szekspirowską dyskusję nad funkcją sprawczą człowieka w życiu. Porusza temat jakże uniwersalny i szeroki, dający wiele możliwości spostrzeżeń i refleksji. Fabuła niby banalna – oto król, uprzedzony złowieszczymi snami i przeczuciami żony, co do jeszcze nienarodzonego dziecka, postanawia tuż po narodzeniu potomka umieścić go w wieży. Wieża ta staje się nie tylko więzieniem dla księcia Segismondo, w którym przykuty łańcuchami wiedzie żywot skazańca; staje się jednocześnie sceną, na której odgrywa się spektakl jego życia.

W sztuce zaciera się cienka granica między jawą a snem, rzeczywistością a wyobrażeniami. Widz nie do końca wie, kiedy akcja ma miejsce w świeci realnym, a kiedy w świecie marzeń. Przyznaję widzowi prawo do tej niewiedzy, z tego względu, że sam główny bohater gubi się w tym prostym podziale. Książę Segismondo żyjąc zamknięty w wieży, rozpaczliwie pragnie wolności. Żali się i złorzeczy na swój niegodny los. Wykrzykuje roszczenia, przeklina, aby w końcu zaznać utęsknionej wolności. Za sprawą ojca księciu przywraca się należyte godności oraz szacunek wynikający z pełnionej funkcji. Z chwilą, gdy książę przejmuje władzę w królestwie, zaczyna czuć nieograniczone możliwości. Jego poczucie niższości, niesprawiedliwości i bezsensowności istnienia zostaje
zrekompensowane nowo nabytymi jurysdykcjami. Jego dążenie do wyższości równoważy się z okrutnością i chęcią sprawowania władzy nad całym światem. Teraz, gdy jest królem wszystko mu można, wszystko jest w jego posiadaniu – nawet życie innych osób. Książę Segismondo nie ma żadnych skrupułów i namiętnie korzysta z podarowanych mu wolności i władzy. Nieszczęśliwie dla niego, czyni to w sposób nieudolny. W efekcie, wolność staje się dla niego brzemieniem, ciężarem, pod którym się ugina i pada. Wszystko dlatego, że nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości, zastosować się do nieznanych mu jeszcze zasad. Prezent w postaci wolności i władzy paradoksalnie staje się dla niego bolący niczym oparzenie po dotknięciu rozżarzonego węgla. W konsekwencji, wyrządzone przez księcia Segismondo zło powraca do niego. Przybiera okrutną postać powtórnego zniewolenia.

„Życie snem” nie jest sielankową opowieścią, której koniec wieńczy żal za popełnione winy, wybaczenie i spokojne ustatkowane życie po kres dni. To nie ten rodzaj sztuki i nie takie przesłanie. Można rzec, że spektakl pokazuje złożoność ludzkiej natury. Z jednej strony człowiek dąży do wolności, do możliwości dokonywania wyborów, stanowienia o sobie. Z drugiej zaś strony pokazuje, że wolność to coś więcej niż tylko nadane nam prawo, usankcjonowane przepisami. Sedno prezentowanego w sztuce problemu sprowadza się do konfrontacji wolności zewnętrznej z wolnością wewnętrzną. Człowiek wolny to nie tylko ten, który żyje w suwerennym państwie, gwarantującym mu swobody obywatelskie. Człowiek wolny, to przede wszystkim ten, który zachowuje wierność swoim przekonaniom; to ten, który swoim zachowaniem świadczy o wyznawanych wartościach, godnie przyjmuje odpowiedzialność za swoje postępowanie - potrafi być sobą bez względu na okoliczności.. Książę Segismondo marzy o wolności, lecz gdy ją otrzymuje łatwo wpada w jej sidła. Zasadzką jest bowiem konieczność ponoszenia odpowiedzialności za swoje zachowanie. Bohater wie, że może stanowić prawo i ramy jego naginać do własnych potrzeb. Może – przecież jest królem!; przecież ma władzę! Brak mu jednak wiedzy na temat swoich mocnych i słabych stron; na temat swoich pragnień i żądz. Ta niewiedza okazuje się być dla niego zgubna.

Uważam, że wolność nie jest równoważna z bezgraniczną swobodą i parciem po trupach do celu. Bycie wolnym nakłada na nas obowiązek bycia mądrym. Mądrym w tym sensie, że będziemy w stanie rozsądnie dokonywać wyborów i ponosić odpowiedzialność za nasze poczynania. Mądrość wymaga jednak znajomości siebie. Mówiąc jungowskim językiem – swojej jaźni i swojego cienia. Wiedza o nas samych zawsze będzie dla nas drogowskazem, który nie pozwoli zboczyć z podjętego kursu. Z jednej strony, będzie nas mocno osadzać w otaczającej rzeczywistości. Z drugiej strony, przybierze postać parasola, chroniącego nas przed niepotrzebnymi porażkami. Wolność nie jest kwestią prostą. Żyjemy w społeczeństwie, w którym obowiązują pewne normy postępowania, współżycia z innymi. Naruszenie tych reguł może w rezultacie doprowadzić do przymusowego odizolowania – zniewolenia w postaci narzuconej samotności. Brak znajomości siebie, swoich ograniczeń i możliwości zamienia wolność w sen. Sen, z którego każdego ranka będziemy się wybudzać. Nie życzę nikomu, aby w tym sensie czyjeś „życie snem” było.

„Przecież życie jest snem
tylko snem
i ten kto żyje śpi
i śni siebie pokąd nie prześni siebie.”
„Życie snem” Pedro Calderon de la Barca

Borough of Islington
Nowa Siła Krytyczna

[…]"Życie snem" Rafała Gąsowskiego idealnie wpisuje się w "tomaszukową" wizję teatru. Grupa widzów spodziewająca się rewolucji była zawiedziona, a miłośnicy "wierszalińskiej" stylistyki odetchnęli z ulgą, fundament formy został zachowany. W posadach instytucji z Supraśla nie dało się wyczuć najmniejszych wstrząsów.

Napisane przez Calderona "Życie jest snem" to dramat niejednorodności i niedomówień, pełen filozoficznych i symbolicznych odniesień, które traktują o egzystencji i wartościach, ludzkich dylematach pozostających od tysięcy lat bez odpowiedzi. Wierszalin ze swoją poetyką doskonale uwydatnił nierzeczywistość tekstu, jego abstrakcję i oderwanie od realności. Nić łącząca teatr z literaturą jest utkana mozolnie, bez pominięcia najdrobniejszych szczegółów. Scenografia i adaptacja sceny (Jerzy Gurawski), muzyka (Piotr Nazaruk), kostiumy (Eva Farkasova), a w końcu i aktorska gra to elementy świątyni, w której odprawia się obrzęd, mszę o wolności, cierpieniu i prawdzie. Tak, to jest piękne! Problem Wierszalina polega jednak na tym, że takie świątynie wielkich słów mogą być dzisiaj jedynie słodkim i baśniowym przerywnikiem, pauzą między lękami XXI wieku.

"Życie snem" to opowieść o księciu Segismundo (Karol Smaczny), którego ojciec - król Basilio (Rafał Gąsowski) - uwięził w wieży, ponieważ Niebo przepowiedziało mu, iż jego syn będzie tyranem i ojcobójcą. Po dwudziestu latach u władcy królestwa pojawiają się wyrzuty sumienia, które każą mu oswobodzić syna z kajdan i na próbę pozwolić mu żyć wśród poddanych. Okazuje się, że horoskopy i sny nie kłamały, Segismundo podczas pierwszych chwil wolności ukazuje swoją zwierzęcą i despotyczną naturę. Basilio każe go na powrót zamknąć w wieży. Historia toczy się między jawą a snem. Nikt nie jest do końca pewien, czy Książe rzeczywiście był poddany próbie, czy jedynie śnił o tym. Mroczny klimat półcieni potęgowany jest przez doskonałą scenografię, którą tworzą zwisające z sufitu przeźroczyste siatki. Scena nie ma planów. Postaci przechadzają się między rzędami krzeseł. Mgła ścian odrealnia ludzkie kształty, nad którymi często górują samotne głosy.

Calderon kończy swój dramat happy-end'em (nie bójmy się użyć tego pospolitego słowa!). Segisimundo, dzięki poparciu obywateli, wraca w końcu do żywych i zostaje prawym władcą. Gąsowski zmienił jednak zakończenie. W "Życie snem" książę nie stał się filozofem na tronie, a inkwizytorem odmierzającym moralność za pomocą kajdan, które posłużyły za cyrkiel. Okazało się więc, że wartości pozostawione same sobie nie znaczą nic ponad swoją suchą definicję. Okazało się, że od wartości ważniejszy jest sposób ich głoszenia. Dogmatyzm, przymus i nawracanie na to, co powszechnie uważa się za "dobro", może mieć tak samo negatywne skutki jak świadomy wybór tego, co postrzegamy jako "zło".

"Życie snem" jest epickie, "wielkie" i dekoracyjne…[…]

 Strona główna |  Zobacz pozostałe strony: Aktualności · O Teatrze · Zespół · Spektakle · Warsztaty · Bilety  · Archiwum zdjęć · Filmy · English version

Śledź nasze profile w mediach społecznościowych: Facebook · Instagram · Twitter · Vimeo


BIP